W końcu!!
Maiłam dosyć upałów! I wiem inni je kochają, zaraz zaczną "nierozumieć", ale... Dwoje małych dzieci i pokoje na poddaszu, gdzie wejść można dopiero po 21, inaczej grozi uduszeniem.
Brakiem tlenu.
Zawałem.
Nieprzespaną nocą.
Katarem (tak! katarem! nie ubieram dzieci jak na zimę, ale bez przeciągu się nie da!)
stop!
W końcu nastał czas temperatur przyjaznych mojemu mieszkaniu z południowymi oknami w każdym pomieszczeniu i ze SŁONECZNYM balkonem, który ponoć jest plusem ;).
Reasumując, lato jak co roku wykończyło nas psychicznie, choć nie powiem ma też wiele plusów, a o nich chyba każdy wie ;).
Także, zapraszam na balkon, który nie wyschnął w słońcu i na którym da się oddychać :).
W tym roku balkon obudowaliśmy i zyskał nowe krzesełka i stolik.
ściskam!









































