Witam!!!
Oj co za weekend... Działo się!!! Nawet w moim leżankowym dniu. Otworzyłam szafę i zobaczyłam moje lawendowe woreczki, które przywieźliśmy jesienią z Marsylii. Oh! i nagle już wiedziałam, że wyemigrują do łazienek i jedna z nich zamieszka w pudełku bielonym, na które nie miałam pomysłu...
Piękne słońce i pogoda, oraz moje dobre samopoczucie natchnęły mnie również do odwiedzenia papierniczego, blok obok (!!!). Niestety do dziś odczuwam skutki, znowu, a raczej to co zwykle ból brzuszka i leżenie plackiem... Dlatego wczorajsze malunki robiłam późnym wieczorem. Nie było aparatu, więc będą tylko zdjęcia po, ale dosyć łatwo sobie wyobrazić co i jak :). Zwłaszcza, że mnóstwo takich "przepisów" w blogowisku.
wczoraj powstały trzy projekciki:
1 - napis na bielonym starym pudełku mojej babci (lawenda, lawenda!!!)
2 - cyferki (hurrraa!!!) na doniczkach
3 - okładka na film ślubny mojej kuzynki, w ramach "Kasia organizuje biblioteczkę"
Okładka powstała bardzo łatwo, na zdjęciu dodałam kilka informacji, wydrukowałam, wycięłam i oto jest! Jedyne co na zgięciu nie wyszedł mi napis "love" jest tuż obok, ale nikt się nie domyśli haha!
Na FB w Interiors u Wioli był ostatnio pomysł na gazety jako dekoracje. Mój stolik kawowy zyskał kilka, a pierwsza jest piękna okładka z cudnym turkusem, czy jaki to kolor... Istny szał!!
To tyle na dziś. Kto by pomyślał, że taki mały brzuch sprawi mi tyle trudności... A głowa pełna!!!
Ściskam wszystkie osoby, które tu bywają. Co prawda nie ma po WAS większego ŚLADU, ale przynajmniej ja wiem :-)))). Cieszę się, że zainspirowałam/zmotywowałam moją A. Rączki w ruch!!!